Bębnie palcami o kierownice, czuje jak z każdą sekundą wzrasta we mnie poziom stresu. Korki są cholernie wielkie a ja strasznie spóźniony. Jak zwykle. Gdy tylko zaparkowałem samochód, biegnę w stronę kilkudziesięciu metrowemu budynkowi. Zabiję Horana. Zabiję Horana. Zabiję Horana. Powtarrzam jak mantrę. Ogarnięty niepokojem wchodzę do holu ze szkła, stali i białego piaskowca. Siedzący za biurkiem bardzo przystojny chłopak z zaczesanymi w górę włosami, uśmiecha się do mnie uprzejmie. Ma na sobie czarny jak smoła garnitur, spodnie na kant, białą koszulę i co mnie dziwi - czerwony krawat. Wygląda jak spod igły. Poprawiam moją torbę która spadła mi z ramienia i kieruje się w stronę tego mężczyzny.
- Dzień dobry, miałem umówione spotkanie z panem Stylesem. Nazywam się Louis Tomlinson i przyjechałem w zastępstwie za Niall'a Horana. Czy to kłopot ?
- Nie, to nie problem. Proszę chwileczkę zaczekać. Panie... ?
- Tomlinson - bąkam.
- Tomlinson - powtarza i unosi swoją brew gdy lustruje mnie od dołu do góry. Powoli zaczynam żałować, że nie założyłem jakiś eleganckich ciuchów tylko zwykły biały t-shirt i czarne rurki. Koleś za biurkiem wystukuje coś w swoim komputerze a ja przestępuje z nogi na nogę. Mój strój, jak dla mnie jest elegancki. Przeczesuje dłońmi moje włosy i udaję, że wcale nie jestem onieśmielony będąc tutaj.
- Pan Horan jest tutaj umówiony. Proszę się tylko tutaj podpisać - kładzie przede mną papiery i wskazuje na małe okienko w którym widnieje napis "Imię i Nazwisko". Po podpisaniu się, facet za biurkiem każe mi iść do windy, udać się na trzydzieste piętro i wręcza mi identyfikator, na którym napisano wielkimi literami słowo "GOŚĆ". Prycham. Wszyscy tutaj zgromadzeni, wiemy, że jestem gościem. Wyróżniam się tutaj nie tylko moim ubiorem, ale także i stylem zaczesania włosów. Wszyscy tutaj mają jakąś paranoję na punkcie czesania włosów do tyłu. Udając się w stronę wind, mijam dwóch pracowników ochrony. Mieli takie same garnitury, krawaty i włosy ułożone jak mężczyzna który siedział za burkiem. Winda w ekspresowym tempie zawozi mnie na trzydzieste piętro. Drzwi rozsuwają się i widzę taki sam hol jak poprzednio. Spoglądam czy aby na pewno winda przywiozła mnie w wytyczone miejsce, ale gdy widzę innego faceta za biurkiem, wzruszam ramionami i idę przed siebie. Sporo czasu zajmuje mi wytłumaczenie, że nie nazywam się Horan i przyjechałem tutaj tylko w zastępstwie, ale gdy już mi się to udaję, każe mi chwilkę zaczekać na jednym z krzesełek. Siadam, wyciągam pytania i przeglądam je, w duchu przeklinając Niall'a za to, że nie dorzucił choćby krótkiej notki biograficznej. Nie wiem nic na temat tego mężczyzny. Czy ma sześćdziesiąt, czy czterdzieści lat. Ta niepewność jest irytująca i znów zaczynam się denerwować. Czuje jak moje ręce się pocą z każdym człowiekiem, przechodzącym koło mnie. Weź się w garść, Tomlinson. W dużych drzwiach po lewej stronie pojawia się kolejny, elegancki mężczyzna jak spod igły. Gdzie ja trafiłem ?!
- Pan Tomlinson ? - pyta mnie najnowszy brunet.
- Tak - odpowiadam chrypliwie
- Pan Styles czeka na pana, panie Tomlinson. Proszę wejść - wskazuje na drzwi którymi właśnie wyszedł a na jego twarzy pojawia się ogromny uśmiech. Dobra, teraz boje się tam wejść. Wstaję i niepewnie próbuję opanować zdenerwowanie. Popycham drzwi i w tym samym momencie potykam się o własne nogi, po czym wpadam do gabinetu głową naprzód. A niech to szlag - Ja i moje dwie lewe nogi! Znajduję się na czworakach w progu gabinetu pana Stylesa, a usłużne ręce pomagają mi wstać. Mam ochotę zapaść się pod ziemie. Ale ze mnie niezdara. Sporo wysiłku muszę włożyć w podniesienie wzroku. O cholera - jest taki młody i przystojny!
um Hej,
OdpowiedzUsuństalkuje twoje konto na twitterze i cię kocham za nie samo, a za to opowiadanie pokocham cię jeszcze bardziej.
Więc sama określam się mianem twojej stałej czytelniczki od teraz.
Już czuje to to opowiadanie będzie super
(podskakuje teraz idk czemu)
Mery aka @tinymarshx ♥
geniaalny, czekam na nastepny slonce!
OdpowiedzUsuńOMFG.. dodaje do zakładek <3 dużo weny życzę
OdpowiedzUsuńO kórwa! Szybko next xx
OdpowiedzUsuńOMFG, to jest genialne! Epickie wręcz! Niecierpliwie czekam na next :D
OdpowiedzUsuńCudowne!*O*
OdpowiedzUsuńmam warażenie że po prostu zmieniłaś nazwiska, imona. pamiętam jak czytałam 50TG i ta scena z potknięciem była identycznie opisana. myślałam, że wymyśliłam coś bardziej oryginalnego.
OdpowiedzUsuńwymyśliłaś*
OdpowiedzUsuń